Zadawałam sobie w myślach jedno pytanie: "Czy kiedykolwiek mnie kochałeś, Zbyszku?" Po tym wszystkim co razem przeszliśmy. Byliśmy ze sobą nieco ponad rok. A ja myślałam, że spędzimy ze sobą całe życie. Mieliśmy się razem zestarzeć.
Wyjechałam następnego dnia do Jastrzębia-Zdrój, do Łukasza. On nie spodziewał się mnie tak wcześnie.Stanęłam przed drzwiami jego mieszkania ze łzami w oczach. Zapukałam. Otworzył prawie natychmiast. Ucieszył się na mój widok, ale gdy tylko zobaczył moje zaczerwienione oczy i łzy na policzkach zaprowadził mnie do środka i zapytał dlaczego płaczę. Znowu odpowiedziałam, że Cię kocham. Mogłabym to powtarzać bez ustanku, cały czas. Ale to i tak nic by nie zmieniło. Nieodwzajemnione uczucie boli, tak cholernie.
Łukasz mnie uspokoił. Mówił, że pomiędzy Tobą a mną jeszcze wszystko powróci do normy. Ale przecież nas już nie było. Zostały mi wspomnienia, które dawały o sobie ciągle znać. Wciąż przypominały o Tobie, kochany. Chciałam wtedy móc je wymazać, po prostu zapomnieć. Nie potrafiłam...
Minęło kilka dni. Ból po naszym rozstaniu nie mijał. Nie byłam pewna czy żyłam, czy umarłam. Jednak byłam pewna, że bez Ciebie nic nie miało sensu. Zbyszku, moje życie bez Ciebie traciło sens. Nie miałam na nic ochoty. Wciąż przesiadywałam w ciemnym pokoju wsłuchując się w panującą dookoła ciszę. Łukasz nie wiedział jak ze mną rozmawiać, bo za każdym razem to kończyło się płaczem.
Musiałam jednak iść do nowej pracy.
Od razu pierwszego dnia otrzymałam pierwsze zadanie. Musiałam przeprowadzić wywiad z Michałem Kubiakiem. Od Łukasza dowiedziałam się, że jest on siatkarzem i dra tutaj, w miejscowym klubie Jastrzębskim Węglu. Pojechałam na trening. Staram się wtedy o Tobie nie myśleć, ale nie mogłam. Gdy weszłam do hali, od razu przypomniały mi się Twoje treningi. Często mnie na nie zabierałeś. Próbowałaś nauczyć mnie grać, ale niestety byłam bardzo opornym uczniem. Tak na prawdę byłam za niska. Uwielbiałam jak pouczałeś mnie za każdym razem, jak odebrać piłkę, jak ją przyjąć, zaserwować, zaatakować. Robiłeś to z taką cierpliwością, a zarazem troską. Brakowało mi tego, Zbyszku.
Na sali rozgrzewali się już siatkarze. Podeszłam do nich.
-Przepraszam was bardzo.- zagadałam. -Który z was to Michał Kubiak?
Wtedy podszedł do mnie On. Michał. Brunet o intensywnie niebieskich oczach i malinowych ustach, mniej więcej Twojego wzrostu, Zbyszku. Uśmiechnął się do mnie. Jak przystało na prawdziwego dżentelmena, ucałował moją rękę. Oznajmiłam mu, że chciałabym przeprowadzić z nim wywiad. Bez wahania się zgodził. Usiedliśmy na trybunach. Spojrzałam na trenujących zawodników. Chciałam Cię wtedy zobaczyć, kochany.
Michał zapytał się czy wszystko w porządku. Znowu nałożyłam na twarz ten sztuczny uśmiech i wesoło pokiwałam głową tłumacząc, że nic się nie dzieje.
Zadawałam mu pytania, na które odpowiadał z szerokim uśmiechem na twarzy. Miał cudowny uśmiech. Gdyby nie pamięć o Tobie, to może nawet bym się w nim zakochała. Ale Ty tkwiłeś głęboko w mojej pamięci, a przede wszystkim w sercu.
Gdy zakończyliśmy rozmowę, pożegnałam się z nim. A on mnie zatrzymał. Zapytał się czym mam ochotę wyjść z nim wieczorem na spacer.
-Nie.- odpowiedziałam. Miałam ochotę tylko na Ciebie, Zbyszku. Wiem, że zabrzmiało to niegrzecznie z mojej strony. Bałam się spojrzeć w oczy Michałowi. Po prostu wyszłam. Wróciłam do domu. I znowu płakałam. Niedawno Ty byłeś jedyną osobą, która proponowała mi spacery. Kochany, tęskniłam...
___________________________________________
_______________
Tadam! Trzeci rozdział. Chyba nikt nie spodziewał się tutaj Michała :)