Minęło dwa lata. Dwa lata
cierpienia, samotności, bólu i tęsknoty. Dwa lata temu skończyło
się moje życie. Przez Ciebie.
Byliśmy zgraną parą. Tak
postrzegali nas nasi znajomi i przyjaciele. Dla mnie Ty jednak byłeś
całym życiem. Życiem, które ma prawie dwa metry wzrostu, brązowe,
rozczochrane włosy i cudowne, zielone oczy. Nie wyobrażałam sobie
świata bez Ciebie. Moje szczęście nazwał ktoś dla mnie Twoim
imieniem. Codziennie zasypiałam i budziłam się z Tobą w jednym
łóżku. Każdego ranka dostawałam od Ciebie całusa w policzek, po
czym Ty szedłeś do łazienki, a ja do kuchni. Robiłam Ci kawę.
Doskonale pamiętałam jaką lubisz. Aromatyczną, czarną kawę z
dwoma łyżeczkami cukru. Potem Ty leciałeś na trening, a ja na
zajęcia. Było nam razem dobrze...
Doskonale pamiętam ten dzień.
Nietrudno zapamiętać, to był dzień moich urodzin. Sobota.
Wstaliśmy późno. Tego dnia odwołali trening, ponieważ wasz
trener się rozchorował. Mieliśmy czas tylko dla siebie. W
satynowej pościeli leżeliśmy aż do południa. Delektowaliśmy się
swoją obecnością. Ty bawiłeś się moimi blond kosmykami, a ja
jeździłam dłonią po Twoim nagim torsie.
Nagle rozległo się pukanie w
naszym domu. Spojrzeliśmy na siebie zdziwionym wzrokiem. Nie
spodziewaliśmy się przecież żadnych gości. Szybko zarzuciłam na
siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi. Tajemniczym gościem
okazał się być Łukasz. Mój przyjaciel. Znaliśmy się „z
podwórka”. Jemu się w życiu poszczęściło. Przeprowadził się
do Jastrzębia-Zdrój i został redaktorem naczelnym dobrego pisma
sportowego. Pomimo wszystko nie zapomniał o mnie. Często odwiedzał
mnie w Warszawie, albo po prostu dzwonił. Wiem, że Ty go nie
lubiłeś. Nie wiem dlaczego. Może była to zwykła zazdrość.
-Łukasz!- krzyknęłam rzucając się
przyjacielowi na szyję. -Tak się cieszę, że przyjechałeś. Już
dwa miesiące się nie widzieliśmy!
-Stęskniłem się za tobą!-
dźwięcznie się zaśmiał.
Wtedy Ty wyszedłeś z sypialni. Od
razu poczułam ten Twój przeszywający wzrok. Natychmiast odsunęłam
się od Łukasza. Nie chciałam żadnej awantury.
-Ooo, Łukasz, cześć.- bąknąłeś
natarczywie mi się przyglądając.
-Witam.- odpowiedział mój przyjaciel.
Nastała cisza. Przerażająca cisza.
-Co Cię tutaj sprowadza?- zapytałam
chcąc ją przerwać.
Łukasz tajemniczo się uśmiechnął.
-Mam dla Ciebie niespodziankę.-
powiedział uśmiechając się. -Mam dla Ciebie pracę! Od dzisiaj
jesteś jedną z dziennikarek w naszej gazecie!-wyjaśnił.
Spojrzałam na niego zszokowana. Od
dawna poszukiwałam pracy, jednak nie mogłam znaleźć nic dla
siebie. A on tak po prostu przyszedł mi z pomocą. Nie mogłam mu
odmówić. Wiedziałam, że już ponownie taka okazja się nie
nadarzy.
Po raz kolejny rzuciłam się Łukaszowi
w ramiona.
-Łukasz, tak się cieszę! Dziękuję
Ci za to!
-Miałam Ci powiedzieć wcześniej, ale
uznałem, że ta wiadomość będzie doskonałym prezentem
urodzinowym.
-Pamiętałeś!
-Oczywiście, kochanie. Ale muszę już
lecieć. Umówiłem się z kolegą ze studiów. Pracę zaczynasz za
tydzień, więc śpiesz się z wyprowadzką. U mnie już czeka na
Ciebie duży pokój.- zaśmiał się, pożegnał i wyszedł.
Odwróciłam się i spojrzałam na
Ciebie. Stałeś w samych bokserkach, z rękami założonymi na
biodra. Nie miałam pojęcia jakie uczucia malowały się na Twojej
twarzy. Sprawiałeś wrażanie takiego obojętnego i chłodnego, na
wszystko.
Zapytałeś, co to
wszystko ma znaczyć. Odpowiedziałam Ci. O tym, że muszę
wyprowadzić się z Warszawy, że zamieszkam z Łukaszem. Zacząłeś
wtedy wpatrywać się we mnie wrogim i obcym wzrokiem. Tłumaczyłam
Ci jak bardzo Cię kocham, że w naszym życiu nic się nie zmieni,
że będziemy się spotykać w wolnym czasie Nie rozumiałeś tego,
że chcę zacząć normalnie żyć. Nie chciałam być na Twoim
utrzymaniu, chociaż Tobie to wcale nie przeszkadzało. Przecież bez
względu na odległość chciałam Cię kochać tak samo. Nie
rozumiałeś tego Zbyszku.
-Wynoś się...-usłyszałam.
Oho! Już mi się podoba, zwłaszcza, że to moje klimaty ;D Dodam do obserwowanych i będę zaglądać :) Niektóre zdania, trochę nie tak złożone, ale nie będę się czepiać szczegółów. ;p Przejdę do Zbyszka i jego ostrego zachowania. Z jednej strony nie dziwię się, że był zły na swoją dziewczynę i zazdrosny o Łukasza. Gdybym usłyszała, że moja miłość wyprowadza się do innego miasta i zamieszka ze swoim przyjacielem, który bagatela coś kombinuje. Mogę się co do niego mylić, ale coś mnie tu gryzie ;p
OdpowiedzUsuńNo nic, czekam na więcej!
Buziaki, Happiness ;*
dziękuję bardzo za komentarz. :) pierwszy! :D Twoje komentarze zawsze mnie motywują ;*
Usuń