wtorek, 19 marca 2013

1.


   Minęło dwa lata. Dwa lata cierpienia, samotności, bólu i tęsknoty. Dwa lata temu skończyło się moje życie. Przez Ciebie.
Byliśmy zgraną parą. Tak postrzegali nas nasi znajomi i przyjaciele. Dla mnie Ty jednak byłeś całym życiem. Życiem, które ma prawie dwa metry wzrostu, brązowe, rozczochrane włosy i cudowne, zielone oczy. Nie wyobrażałam sobie świata bez Ciebie. Moje szczęście nazwał ktoś dla mnie Twoim imieniem. Codziennie zasypiałam i budziłam się z Tobą w jednym łóżku. Każdego ranka dostawałam od Ciebie całusa w policzek, po czym Ty szedłeś do łazienki, a ja do kuchni. Robiłam Ci kawę. Doskonale pamiętałam jaką lubisz. Aromatyczną, czarną kawę z dwoma łyżeczkami cukru. Potem Ty leciałeś na trening, a ja na zajęcia. Było nam razem dobrze...
Doskonale pamiętam ten dzień. Nietrudno zapamiętać, to był dzień moich urodzin. Sobota. Wstaliśmy późno. Tego dnia odwołali trening, ponieważ wasz trener się rozchorował. Mieliśmy czas tylko dla siebie. W satynowej pościeli leżeliśmy aż do południa. Delektowaliśmy się swoją obecnością. Ty bawiłeś się moimi blond kosmykami, a ja jeździłam dłonią po Twoim nagim torsie.
Nagle rozległo się pukanie w naszym domu. Spojrzeliśmy na siebie zdziwionym wzrokiem. Nie spodziewaliśmy się przecież żadnych gości. Szybko zarzuciłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi. Tajemniczym gościem okazał się być Łukasz. Mój przyjaciel. Znaliśmy się „z podwórka”. Jemu się w życiu poszczęściło. Przeprowadził się do Jastrzębia-Zdrój i został redaktorem naczelnym dobrego pisma sportowego. Pomimo wszystko nie zapomniał o mnie. Często odwiedzał mnie w Warszawie, albo po prostu dzwonił. Wiem, że Ty go nie lubiłeś. Nie wiem dlaczego. Może była to zwykła zazdrość.
-Łukasz!- krzyknęłam rzucając się przyjacielowi na szyję. -Tak się cieszę, że przyjechałeś. Już dwa miesiące się nie widzieliśmy!
-Stęskniłem się za tobą!- dźwięcznie się zaśmiał.
Wtedy Ty wyszedłeś z sypialni. Od razu poczułam ten Twój przeszywający wzrok. Natychmiast odsunęłam się od Łukasza. Nie chciałam żadnej awantury.
-Ooo, Łukasz, cześć.- bąknąłeś natarczywie mi się przyglądając.
-Witam.- odpowiedział mój przyjaciel.
Nastała cisza. Przerażająca cisza.
-Co Cię tutaj sprowadza?- zapytałam chcąc ją przerwać.
Łukasz tajemniczo się uśmiechnął.
-Mam dla Ciebie niespodziankę.- powiedział uśmiechając się. -Mam dla Ciebie pracę! Od dzisiaj jesteś jedną z dziennikarek w naszej gazecie!-wyjaśnił.
Spojrzałam na niego zszokowana. Od dawna poszukiwałam pracy, jednak nie mogłam znaleźć nic dla siebie. A on tak po prostu przyszedł mi z pomocą. Nie mogłam mu odmówić. Wiedziałam, że już ponownie taka okazja się nie nadarzy.
Po raz kolejny rzuciłam się Łukaszowi w ramiona.
-Łukasz, tak się cieszę! Dziękuję Ci za to!
-Miałam Ci powiedzieć wcześniej, ale uznałem, że ta wiadomość będzie doskonałym prezentem urodzinowym.
-Pamiętałeś!
-Oczywiście, kochanie. Ale muszę już lecieć. Umówiłem się z kolegą ze studiów. Pracę zaczynasz za tydzień, więc śpiesz się z wyprowadzką. U mnie już czeka na Ciebie duży pokój.- zaśmiał się, pożegnał i wyszedł.
Odwróciłam się i spojrzałam na Ciebie. Stałeś w samych bokserkach, z rękami założonymi na biodra. Nie miałam pojęcia jakie uczucia malowały się na Twojej twarzy. Sprawiałeś wrażanie takiego obojętnego i chłodnego, na wszystko.
Zapytałeś, co to wszystko ma znaczyć. Odpowiedziałam Ci. O tym, że muszę wyprowadzić się z Warszawy, że zamieszkam z Łukaszem. Zacząłeś wtedy wpatrywać się we mnie wrogim i obcym wzrokiem. Tłumaczyłam Ci jak bardzo Cię kocham, że w naszym życiu nic się nie zmieni, że będziemy się spotykać w wolnym czasie Nie rozumiałeś tego, że chcę zacząć normalnie żyć. Nie chciałam być na Twoim utrzymaniu, chociaż Tobie to wcale nie przeszkadzało. Przecież bez względu na odległość chciałam Cię kochać tak samo. Nie rozumiałeś tego Zbyszku.
-Wynoś się...-usłyszałam. 

2 komentarze:

  1. Oho! Już mi się podoba, zwłaszcza, że to moje klimaty ;D Dodam do obserwowanych i będę zaglądać :) Niektóre zdania, trochę nie tak złożone, ale nie będę się czepiać szczegółów. ;p Przejdę do Zbyszka i jego ostrego zachowania. Z jednej strony nie dziwię się, że był zły na swoją dziewczynę i zazdrosny o Łukasza. Gdybym usłyszała, że moja miłość wyprowadza się do innego miasta i zamieszka ze swoim przyjacielem, który bagatela coś kombinuje. Mogę się co do niego mylić, ale coś mnie tu gryzie ;p
    No nic, czekam na więcej!
    Buziaki, Happiness ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo za komentarz. :) pierwszy! :D Twoje komentarze zawsze mnie motywują ;*

      Usuń